Dziewczynka jak Malinka

Blog o wszystkim co Nas w życiu otacza - Szukasz opinii i recenzji - dobrze trafiłeś!
Bez kategorii

Mój COME BACK i pełna mobilizacja :D

Witam Was kochani.

Zacznę dzisiaj od małego rachunku sumienia…

Ostatni wpis na blogu pojawił się 23 maja ( o matko, to ponad 3 miesiące), zaniedbałam swoje hobby, zaniedbałam Was, narobiłam całą masę zaległości, odmówiłam wiele współprac, zaliczyłam wiele porażek, przeżyłam kilka problemów, aż w końcu doszłam do kryzysu przez który ciężko było mi wrócić. Resztę błędów i historię z mojego życia opowiem Wam już za chwilę, a teraz BŁAGAM – WYBACZCIE mi moją nieobecność i zaniedbanie, obiecuję pełną mobilizacje, całą masę optymizmu, wiele nowości z których mam zaległości i oczywiście systematyczność w tym do czego dążyłam tak długo.
A na koniec , DZIĘKUJĘ, dziękuję tym, którzy mimo tak długiego czasu cały czas tu byli, wracali, zaglądali, pisali. JESTEŚCIE WSPANIALI!!

 Pewnego dnia zakończyło się na tym, że dostałam szansę na pokazanie, że istnieję nie tylko wirtualnie, pojawiłam się na konferencji Meet Beauty i co ? I potem ślad po mnie zaginął, matko jak ja nie mogę sobie wydarować tego, że tak to wtedy zakończyłam, że przepuściłam całą moją ciężką pracę i masę mobilizacji między palcami, że zniknęłam bez słowa wyjaśnienia…
Ale wracam i obiecuję Wam poprawę, tydzień temu dzieciaczki zaczęły szkołę, to dzień w którym wszystko zaczyna się od nowa, nowy rok szkolny, taki ‚ala’ rok do przodu. I chyba właśnie to mnie natchnęło… Bo jak to, że dzieci mogą, a raczej muszą się zmobilizować do rozpoczęcia szkoły, a ja nie mogę? NO JAK TO!? Postanowiłam, że i ja mogę, że muszę pokazać sobie i Wam, że mogę i że nadal jestem.
Ale nie tylko to, tydzień temu w niedzielę, miałam imieniny i byłam tego dnia kompletnie sama, sama ze wszystkim. Otworzyłam wino, usiadłam na parapecie i patrzyłam przez okno na ponurą pogodę, na ten ciągle padający deszcz, który wprawiał dodatkowo w smutny i melancholijny nastrój, skłaniający do przemyśleń, popijałam wino i użalałam się nad sobą, zastanawiając się co zrobić z tym moim życiem…

To nie tak, że przez te 3 miesiące mi się tak po prostu nie chciało, ależ chciało ale nie wystarczało mi doby aby ogarnąć wszystko co zaplanowałam..
To był bardzo intensywny okres, przepełniony, wesołymi i szczęśliwymi chwilami ale także i tymi gorszymi 🙁 Niestety nie zawsze jest kolorowo i wszyscy o tym wiemy. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że zostałam etatową słomianą wdową, no tak … Zaczęło się w kwietniu i mimo tego, że zawsze powtarzaliśmy, że to będzie tylko ten jeden jedyny wyjazd to od 5 miesięcy widziałam męża w sumie przez ok 3 tygodnie i znowu jestem sama, aż do listopada… Nie wiem , na prawdę nie wiem jak niektórzy tak żyją, jak potrafią się z tym pogodzić, powiem Ci szczerze – ja nie potrafię i chyba coraz bardziej zaczyna mi to przeszkadzać i zaczynam mieć tego dość. Bo przecież gdybym wybrała chęć bycia samej to nie wiązała bym się na całe życie…
Ale to tylko takie moje osobiste refleksje, pewnie wiele z Was powie, że gdyby nie musiał to by nie wyjeżdżał, więc nie będę ciągnąć tego tematu i powiem od razu, że u Nas nie do końca jest tak jak to się wydaje…

A więc co działo się przez ten czas? 

Na samym początku, oddałam się po uszy przyjaźni, wiesz jak to jest kiedy znasz kogoś od szkoły i ciągle się przyjaźnicie? Jest nas trzy, taka ‚Święta Trójca’, która w sumie od gimnazjum trzyma się razem i kiedy któraś potrzebuje wsparcia, dwie pozostałe biegną jej na pomoc, wiesz, to piękne, że kiedyś ściągałyśmy od siebie na klasówkach i zastanawiałyśmy się  jak na ściemniać rodzicom i uzgodnić, która u której tym razem będzie spała robiąc jakiś projekt do szkoły, aby wyrwać się na dyskotekę, a teraz…? Mając już własne dzieci, spotykamy się razem na kawie, rozmawiamy o wszystkim i staramy się pomagać sobie w tych porąbanych problemach jakie niesie nam życie. I właśnie jedna z nas, która wtedy była w zaawansowanej ciąży, a teraz ma wspaniałą córeczkę, potrzebowała wsparcia, dlatego jakiś czas bawiłyśmy się w małą ekipę remontową i odmalowałyśmy jej całe mieszkanie, przecież wszystkiego można się nauczyć, co nie? 🙂 Tutaj też pomógł nam jeszcze ktoś, pokazując mi, że mimo czasu, jaki się nie widzieliśmy i mimo wielu przeszkód jakie napotkaliśmy w naszej znajomości, to zawsze mogę na niego liczyć i za to Ci dziękuję! :*

W tym samym czasie zmieniłam siebie i to chyba ta przyjaźń dała mi takiego kopa mówiąc „Dziewczyno weź się za siebie, zrób coś z czego będziesz dumna każdego dnia!”
I tak stało się, parę kilo w dół, nowy makijaż, nowe włosy, nowa pewność siebie z podwójnym optymizmem do życia.
I powiem Ci, że udało mi się, prawie osiągnęłam to czego chciałam i teraz wstaję co rano, poświęcam chwilę na ogarnięcie się i w sumie prawie w każdej chwili jestem gotowa do wyjścia na już! Staję przed lusterkiem, podnoszę brew, uśmiecham się i myślę, tak jesteś mamą, żoną, masz już prawie 28 lat (serio nie czuję tego), ale ciągle jesteś kobietą, cholera ciągle jesteś młoda i nie marnuj życia…

 

Później czerwiec, zaczął się sezon malinowy i od rana do wieczora byłam po uszy w malinach, które powiem wam szczerze myślałam, że się nie skończą, ale w końcu się skończyły.
I nadszedł czas na obiecane, upragnione i nie możliwe dotąd wakacje, które przyniosły małe problemy, oczywiście mieliśmy jechać wszyscy razem, ale krótki czas sprawił, że Malinka na czas nie dostała dowodu i byliśmy zmuszeni zostawić ją na tydzień pod opieką rodziny i pojechać sami. Ale dzięki temu, że mieliśmy pewność, że jest w dobrych rękach, nie martwiliśmy się i wakacje minęły pięknie, aż szkoda było, że to tylko tydzień!
I gdyby teraz ktoś zapytał mnie o moje miejsce na ziemi?
Bez zastanowienia powiedziałabym : CHORWACJA! Bardzo piękne miejsce w którym mieszkają ludzie z wielkim sercem ! Wspaniali i życzliwi, a jakże mili…
Ten tydzień był na prawdę cudowny…

Przywieźliśmy również kilka pamiątek , regionalne oliwy z oliwek oraz winogron, ocet z winogron i jakże smaczne  wszystkim znane rakije 😀

A później był dużo gorszy czas, a raczej najgorszy… Ale na prawdę nie chce o nim opowiadać…
Potem zostałam sama, skończyła się praca, wakacje i wszystko inne i zostałam sama… I właśnie wtedy zaczął się ten czas przemyśleń własnego życia i refleksji nad tym co zaprzepaściłam i co powinnam w tej chwili zmienić.
Z takich dodatkowych to Malinka tydzień temu miała iść pierwszy dzień do przedszkola, niestety ilość dzieci na ten rok nie pozwoliła na jej przyjecie więc zaczyna dopiero od lutego’18, a ja mam już pomysł na to co chcę robić dalej, MANICURE, po prostu to lubię i mam zamiar uczyć się w tym hobby dalej, trochę kursów trochę szkoleń i mam nadzieje, że dojdę do perfekcji na tyle aby właśnie w tym zawodzie zacząć pracę, kto wie, może się uda i może w końcu będę robiła to co lubię – bo przecież tego wszyscy pragniemy…

I to tyle co mam Ci do powiedzenia w tym wpisie, już niebawem, a może jeszcze dzisiaj, poczytasz więcej, bo wracam z nowym tematycznym wpisem na blogu 🙂 Więc do zobaczenia! 🙂

  • Andzelika Piotrowska-Dados

    Moja kochana 😍

  • Aga Kepa

    Iza, jestem z Ciebie dumna!!! Jesteś super dziewczyną, mam nadzieję że kiedyś uda nam się spotkać na żywo. Tak jak napisałaś jesteś młoda, całe życie przed Toba i jeszcze czeka Cię wiele dobrych chwil 😘😘😘

    • Bardzo dziękuję, oj mam nadzieje ze te piekne chwile o których gdzies tam cichutko marze kiedys stana sie realne 🙂 :*

  • To ruszaj do przodu 🙂 jesteś naładowana pozytywną energią to dobry moment 🙂

    • Izabela Jóźwik

      Rowniez tak mysle😉

  • Wielopokoleniowo 3

    Super! Nieraz zastanawiałam się, co się u Ciebie dzieje 😉

    • Izabela Jóźwik

      Oj, wiele razy probowalam cos naklikac, ale ciagle brakowalo mi czasu, nieraz energii, pozniej zapalu i tak ciagle cos stawalo mi na drodze. Ale teraz juz bede na biezaco 😊

  • Super, że wróciłaś 🙂

    • Izabela Jóźwik

      Oj ja tez sie ciesze 😊

  • Cudowne miejsce ta Chorwacja 🙂

    • Izabela Jóźwik

      Wspaniale! 😍